niedziela, 20. maj 2012

Ostatnia aktualizacja09:28:34 AM GMT

Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości 
Tu jesteś:

Etyka doradców finansowych

Email Drukuj PDF

Współczesny świat to w dużej mierze marketing. Łatwiej sprzedać bezwartościowy produkt super atrakcyjnie opakowany, niż coś rzeczywiście dobrego, jeśli nie powstanie wokół tego odpowiednia otoczka.

 

W polskim świecie finansów od kilku lat obserwujemy wyjątkowe pomieszanie z poplątaniem. Inwestowanie miesza się z oszczędzaniem, spekulację z gwarantowanymi zyskami, zaś firmy zajmujące się sprzedażą różnego rodzaju produktów same siebie nazywają doradczymi. Żeby było zabawniej niemal każda powtarza sloganiki o własnej niezależności, choć ich właścicielami są zwykle instytucje finansowe, których produkty owi "niezależni" dorad…- tfu – sprzedawcy oferują.

Na temat kwalifikacji, motywów oraz etyki postępowania napisano już wiele komentarzy ("Wysyp doradców", 27.05.2006 - artykuł na futures.pl). Co pewien czas pojawiają się mniej lub bardziej nierzetelne sformułowania, reklamy lub po prostu pseudo-analizy w mediach, za którymi stoją przedstawiciele owych firm.

W wielu wypadkach okazuje się, że wiedza przedstawicieli (zwących siebie samymi analitykami) jest na żenującym poziomie. Mimo to bez skrępowania powtarzają publicznie różnego rodzaju brednie. O jednej z tych firm "Open Finance" pisałem już kilkukrotnie wcześniej (Analfabetyzm logiczny, Doradcy finansowi liczą za nas - artykuły na futures.pl) i niestety znów wypowiedzi przedstawiciela tej firmy przykuły moją uwagę.

W jednej z audycji radiowych (niestety nie pamiętam jaka stacja ? w grę wchodzą trzy Trójka, Antyradio? albo Tok FM, bo tych słuchałem podczas intensywnie samochodowego tygodnia) przedstawiciel Open Finance (bardzo żałuję, że nie zapamiętałem nazwiska) wypowiadał się na temat ostatniego raportu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotyczącego nieprawidłowości w bankach. Generalnie chodzi o to, że banki stosują nieuczciwe triki reklamowe wobec klientów. Niby nic nowego, ale "analityk" OF grzmiał o nieuczciwości i nierzetelności banków co brzmiało o tyle zabawnie, że akurat ta firma stosuje różnego rodzaju triki marketingowe, mające na celu wprowadzenie niezbyt świadomego klienta w błąd. Oto w ostatnim czasie na stronach www firmy reklamowany jest najnowszy produkt:

Jeśli szukasz gwarantowanych zysków. Lokata 8%

 Następnie widzimy takie informacje:

  • Najwyższe oprocentowanie,
  • 100% gwarancji kapitału*, 
  • Nawet 109% zysku w części strukturyzowanej**

Pod gwiazdką zaś kryje się szarą czcionką tekst

“Inwestycja “Lokata Ósemka” nie jest lokatą bankową i nie daje gwarancji uzyskania zysku za wyjątkiem zwrotu 100% początkowo zainwestowanej kwoty oraz dodatkowo gwarantowanego zysku w wysokości 4% brutto rocznie – gwarancja 100% kapitału oraz zysku na koniec okresu odpowiedzialności gwarantowane przez TUnŻ Europa S.A. Minimalna kwota inwestycji to 20 tys. zł."

Czyli lokata nie jest lokatą. Dlaczego ją tak nazwano - no banalne. Bo większości osób lokata będzie kojarzyła się z pewnością i z produktem bankowym. A, że nim nie jest. No to właściwie błahostka. W końcu sprzedawca też nie jest doradcą, ale lubi się tak nazywać. W tym samym czasie, na stronach www widzimy inny produkt reklamowany banerem "

20% gwarantowanego zysku. W ofercie tylko do końca lutego. Inflacja zjada Twoje oszczędności, a na giełdzie cały czas spadki. Wybierz inwestycję ze swoim doradcą finansowym i odbierz 20% gwarantowanego zysku!"

I znów pod kolejną gwiazdką okazuje się, że 20% gwarantowanego zysku dotyczy wyłącznie pierwszego roku oszczędzania. Niestety ze stron nie sposób się dowiedzieć, czy ów twór jest 1, 2, 5 czy może 20 letni. I jakie są jego koszty. Co w języku zwykłego człowieka oznacza - w którym miejscu niezależny doradca odbierze sobie owo 20 % z nawiązką?. Takich przykładów w odniesieniu do firm sprzedażowych są dziesiątki. I wszystko byłoby w porządku, gdyby te firmy jasno mówiły jaką działalność prowadzą. Jednak w momencie przekraczania pewnych granic, w tym granicy przyzwoitości, nie należy zostawiać tego bez komentarza.

oryginał wraz z komentarzami na stronach blogi.bossa.pl