niedziela, 20. maj 2012

Ostatnia aktualizacja09:28:34 AM GMT

Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 
Tu jesteś:

Litościwy prokurator

Email Drukuj PDF
Wydaje mi się, że wiem jak będzie wyglądał nasz rynek kapitałowy za kilka lat. Będzie zdominowany przez oszustów, manipulantów i frajerów. Takie wnioski naszły mnie po przeczytaniu w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej wywiadu z Ewą Lizakowską z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wywiad dotyczył przestępstw na rynku kapitałowym – ich występowania, wykrywania i szkodliwości. Tezy wypowiedziane przez panią Lizakowską są  nierzadko zadziwiające, choć istnieje w nich pewna ukryta (bardzo głęboko) logika. Pani kierownik wydziału śledczego mówi, że przestępstwa na rynku kapitałowym nie mają zbyt dużej wagi, gdyż nikły procent społeczeństwa interesuje się rynkiem. Cóż za proste stwierdzenie. Idąc tym tropem można dodać – banków w Polsce jest zaledwie kilkadziesiąt, nie należy demonizować faktu, że ktoś jeden z nich okradnie. Również kieszonkowcy w Warszawie nie są problemem – wszak w innych miastach nie jest to plaga, poza tym nie wszyscy korzystają z komunikacji miejskiej. Pani Ewa Lizakowska, ma też ciekawe podejście do kar. Z jednej strony mówi, że niskie kary więzienia (do pięciu lat) dowodzą, że „nawet ustawodawca nie uznał tych przestępstw za poważne rodzajowo”, z drugiej, ze kary pieniężne są zbyt wysokie. Komentując fakt istnienia pięciomilionowej kary: „ani wartość akcji wykorzystanych do manipulacji, ani zysk tej osoby nie jest na takim poziomie [...] Podane przez ustawodawcę kwoty nie przystają w żaden sposób do sytuacji majątkowej społeczeństwa”. Hasło „zero tolerancji” nabiera w tym kontekście wyraźnych rumieńców. Po pierwsze wszystkie przestępstwa, zagrożone karą do pięciu lat nie są tak ważne, by się nimi zajmować, po drugie biedny przestępca nie powinien płacić zbyt dużej kary. Mam nadzieję, że pani Lizakowska nie będzie miała emerytury w jakimś funduszu emerytalnym, z którego nieuczciwy pracownik ukradnie mniej niż 5 mln zł (np. 4,5 mln zł).

Gdy kilka miesięcy temu w Stanach Zjednoczonych ujawniono fakt, iż makler Salomon Brothers ukradł z rachunków klientów kilka milionów dolarów, natychmiast poinformowano o wspólnych działaniach amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych, policji i prokuratury. U nas KPWiG z prokuraturą od kilku lat spiera się, kto jest winien tego, że przestępstwa nie są wykrywane. Nie jest jednak tak źle, zapytana o to, ze współpraca z Komisją nie układa się najlepiej prokurator Ewa Lizakowska odpowiada „To prawda, aczkolwiek nie jest jeszcze bardzo źle”. Jasne, przedstawiciele obu instytucji jeszcze nie obrzucają się publicznie błotem.
wywiad z prok. Lizakowską w archiwum GW

opublikowane w dzienniku Prawo i Gospodarka